W wojsku nie ma problemów... Problemy z oczami pupcią, siusiakiem czy własną osobą zostawiacie za płotem koszar. Jest taki amerykański termin - suck it up. W polskim języku znaczy to pogódź się z tym a dosłownie zassaj to. Wzięło się to z żargonu lotniczego że jeśli w trakcie lotu zwymiotujesz do rurki z tlenem- to lepiej żebyś to zassał z powrotem. Nigdzie nie ma superbohaterów, tj "najlepszych z najlepszych" jak to się w polsce mówi. Żołnierze np. sił specjalnych się nie rodzą, oni się tworzą sami. To logiczne że każdy z nas ma swoje "coś", jakieś słabości osobowości czy ciała, ale to co jednych czyni "specjalnymi" to nie to kim jesteś ale to co robisz, co potrafisz zrobić- czyli tym samym - z czym potrafisz się pogodzić aby zrealizować cel, co potrafisz poświęcić aby zrealizować cel
Pomyłki się zdarzają, tylko ludzie przestańcie gadać jak pomyłka, wiem to z własnego doświadczenia
Jak się zastanawiasz (bo wtedy musi być coś co ci się nie podoba) możesz sobie od razu dać spokój. Jakakolwiek forma zastanowienia czy niezdecydowania będzie ciążyć ci w plecaku jak 20 kilogramowy kamień który z każdym dniem i kilometrem będzie coraz cięższy.
Wracając do przygotowań. Ludzie którzy chcą dostać się do sił specjalnych. Regułe nr 1 już znacie- tylko wku i kontakt z jednostką (strona www,telefon). Idąc dalej musicie zrozumieć że aby dostać się do sił specjalnych nie trzeba być znawcą survivalu ani nie wiadomo jakim strzelcem (choć to pomaga w "CV"). Najważniejsze są marsze z nawigacją. Nie mówię tu o takim sobie chodzeniu po lasach. Trzeba być gotowym na marsze nawet około 50 km z ciężarem 20-30kg w plecaku. To jest cały dzień i noc chodzenia, podobnie jest z wymogami fizycznymi. Tabele już znacie bo są chyba wszystkie możliwe na tym forum. Wracając do marszów. Marsze wiążą się ze świetnym opanowaniem nawigacji w terenie którą wypada znać bo chyba egzamin z tego jest na prawie każdej selekcji. Polecam 1. Przeczytać wszystkie ważniejsze informacje o treningu fizycznym (z tego forum, ze strony navyseals, formozy i us. army special forces, oraz od czasu do czasu looknąć na stronę menshealth gdyż mają tam też świetne plany treningowe dla wojska oraz crossfit.com). Jak to będzie opanowane i wrócisz do formy, najlepiej jak będziesz w stanie sprostać wymaganiom fizycznym do jednostek specjalnych i desantowych (strona formozy i 1.psk, artykuł polski zbrojnej dot. wymagań fizycznych do gromu na tym forum), ćwicz marsze w domu, wtedy udaj się na zasłużone wakacje około 2 tygodnie i ćwicz co drugi dzień chodzenie po górach, pod górę oczywiście z plecakiem około 30kg (najlepiej własne rzeczy potrzebne, medykamenty a nie piasek czy kamienie), kup mapę turystyczną i zwykłą do nawigacji w terenie, masz do wyboru szlak turystyczny, nanieś go na mapę zwykłą oblicz odległości i w trakcie marszu ucz się liczenia prędkości, kroków, czasu oraz orientacji w terenie. Z plecakiem 30 kg i odległościami 50 km chyba przejdzie się wszelkie selekcje. Dlaczego ? Bo jak mówiłem już na tym forum badania selekcji do u.s. army special forces, ludzie którzy znacznie przewyższają wymogi fizyczne selekcji przechodzą je w chyba blisko 90%, jednakże liczba takich osób jest bardzo mała i o to trzeba zadbać za wczasu zanim będzie za późno.
Nie da sie zdać chyba żadnej selekcji nie wykonując choć raz co najmniej 30 km marszu z plecakiem (15-25kg) przed jej przebiegiem.
Testy psychologiczne. Nad tym jeszcze prowadzę badanie ale niedługo dodam info.